Tymczasowo zmęczona jestem tempem życia, tempem uśmiechu, tempem wszystkiego, co się dzieje wokół - więc po prostu rzucam wszystko, wsiadam w autobus i mknę z tym niebanałem dalej. Och, ach - w życiu takie dziwy, jakie się nikomu nie śniły - ale tak mi dobrze, tak mi dobrze…

Zawieszam, a w zasadzie: uciekam do odwołania. Kal Ho Naa Ho ; )

A na (prawdopodobnie chwilowe) do widzenia słuchamy TEGO. I rozumiemy.

Tramwaj

maj 5, 2008

Tramwaj jedzie wzdłuż jednej wyznaczonej linii, nie ma dowolnego skoku w bok - na to nie może poradzić, jest w końcu tramwajem. Tramwaj zwykł być czerwony, bądź oblepiony reklamami - z krzesłami po dwóch stronach i rurkami na rozmaite ręce. Tramwaj zwykł być warunkowany przez Istotę Wyższą Tramwajowi, tramwaj zwykł być magiczny.

Tramwaj mógł być długi lub krótki, jedno lub dwuwagonowy, a przy tym wagony mogły być połączone gumą, bądź kablem. Tramwaj zwykł wydawać nieludzkie odgłosy, piszczące - skrzeczące, nieprzyjemne uszom ludzi w środku. Pan tramwaj często się spóźnia, bo w Gliwicach tramwaj kursuje (w większości) środkiem ulicy, bez wyznaczonego dla siebie ogrodzonego pasa, niczym w Warszawie, więc tramwaj też korkuje. Wieczornie tramwaj łaskawie darzy nam lampkami białymi, a w zimę usypia ciepłotą w środku.

A ludzie, w tramwaju, to ludzie dziwni i każdy prezentuje, co innego. Bo ludzi można dzielić na wiele grup, jak przykładem byliby Ci, którzy w tramwaju się spotykają, co czas jakiś; jak również Ci, którzy do tramwaju w grupach wsiadają; a również i Ci, którzy jadą samotnie; w tramwaju są też Ci ludzie, którzy się w tramwaju poznali (pozdrawiam Cię, Mistrzu Mój!). Ludzie w tramwaju zwykle się spieszą, pod nosem kurwują i spoglądają na zegarek. Są też tacy, którzy nie spieszą się nigdzie i zegarka nie posiadają. Generalnie Pan Tramwaj przyjmuje ludzi kulturalnych i uprzejmych, co wsiadają dopiero po wyjściu wysiadających, oraz tych bezczelnie pchających się i nieustępujących miejsca starszym.

Każdy tramwaj ma własną, właściwą jego biegom historię - przy niektórych ludziach chronicznie powtarzających się oraz tym na chwilę. Pan Tramwaj przyjmuje jęki, koła pojazdów dzieci małych, kaszle schorowanych, miliony butów i popisy. Przyjmuje głuche telefony, choć czasem i te nieślepe, Pan Tramwaj jest cierpliwy, Pan Tramwaj nie może pozwolić sobie na skok w bok.

I w tych tramwajach, tak czasem zdarzają się też Obserwatorzy, którzy z boku spoglądają, słuchają i przyglądają się twarzom nieznanym, a żeby wreszcie uśmiechnąć się szeroko do tego, kogo spotykali codzień w dzień, tramwajem 7.44 rano. A również czasem stoją z boku, smutni jak wszyscy, jednakże z aparatem robiący zdjęcia, tym smutnym i zabieganym, zasmarkanym i popisującym się.

A chorobą rzeczywistości naszej jest brak czasu i Pan Tramwaj tego nie rozumie. Dlatego, Pan Tramwaj nie jedzie szybko. Pan Tramwaj chciałby tak, jak my - skoków w bok i niezdążania na czas bez konsekwencji. Jednakże w tym całym tramwaju, tworzy się ta całkowita otoczka tramwajowatości i Ci, którzy zauważą, to…